Miałam postanowienie, że nie wezmę się za nic nowego, dopóki nie skończę zaczętego. Jednak czasem bywa tak, że potrzeba chwili wysuwa się na pierwsze miejsce - tak jest i tym razem. No bo jak tu przystawić telefon do ucha gdy na dworze zimno, zawierucha..a odebrać trzeba. Postanowiłam wydziergać sobie etui - taki skromniutki sweterek na telefon. Można odebrać, przytulić ucho i gadać, gadać... pod warunkiem, że ma się rękawiczki :).
Jest to już moje drugie etui tego typu. Pierwsze zrobiłam jeszcze w wakacje dla mojej mamy i muszę przyznać, że w stu procentach spełnia swoją funkcję. Telefon po pół roku użytkowania w dalszym ciągu wygląda jak nowy, szydełkowa skarpetka świetnie go chroni, w każdej chwili można ją wyprać.
Do tego projektu użyłam dawno zakupionej bawełnianej włóczki Himalaya Denim. Jeśli chodzi o wzór - etui robiłam "na żywioł" :). Najpierw łańcuszek o długości odpowiadającej szerokości telefonu, a potem ukochane półsłupki nawijane. A oto mój sweterek na telefon:
Moje maleńkie atelier:) Uwielbiam rękodzieło, podziwiam nieograniczoność ludzką w tej dziedzinie. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi "dziełami" , liczę na opinie tych, którzy podobnie jak ja znajdują relaks, szczęście, pozytywną energię w tworzeniu czegoś z "niczego" - opinie pozytywne czy negatywne - na pewno konstruktywne:)
poniedziałek, 9 stycznia 2017
niedziela, 18 grudnia 2016
Szydełkowe gwiazdki na choinkę - w słodkiej kąpieli:)
Na początku króciutkie sprawozdanie z kiermaszu dla Dominika. Zaangażowanie było ogromne - zarówno ze strony tych, którzy przygotowali przecudne ozdoby, pyszne ciasta, pierniczki - jak i tych, którzy swoją hojnością wsparli akcję. Najbardziej wzruszające były dzieci, które nie oszczędzały tego dnia.
Moje serduszka rozeszły się co do jednego - czuję ogromną radość.
A teraz gwiazdki - początkowo nazwałam je - czasochłonne, ponieważ pierwszą gwiazdkę robiłam dłuuugo... Nie zniechęciło mnie to jednak bo bardzo mi się podoba efekt końcowy. O zeszłorocznych śnieżynkach pisałam TU . W tym roku skorzystałam ze wzoru Ani Crochetpl na Yt TU . Gotowe gwiazdki wymoczyłam w roztworze wody i cukru, potem nadałam im kształt na starej tablicy korkowej i pozostawiłam do wyschnięcia. Muszę pamiętać, żeby następnym razem susząc coś na tablicy - podłożyć hmm... może biały pergamin..?.. Troszkę mi to korkowe podłoże przybrudziło gwiazdeczki. Ale tylko troszkę:).
Moje serduszka rozeszły się co do jednego - czuję ogromną radość.
A teraz gwiazdki - początkowo nazwałam je - czasochłonne, ponieważ pierwszą gwiazdkę robiłam dłuuugo... Nie zniechęciło mnie to jednak bo bardzo mi się podoba efekt końcowy. O zeszłorocznych śnieżynkach pisałam TU . W tym roku skorzystałam ze wzoru Ani Crochetpl na Yt TU . Gotowe gwiazdki wymoczyłam w roztworze wody i cukru, potem nadałam im kształt na starej tablicy korkowej i pozostawiłam do wyschnięcia. Muszę pamiętać, żeby następnym razem susząc coś na tablicy - podłożyć hmm... może biały pergamin..?.. Troszkę mi to korkowe podłoże przybrudziło gwiazdeczki. Ale tylko troszkę:).
niedziela, 11 grudnia 2016
Szydełkowe serduszka dla Dominika
Dziś pokażę Wam, czym ostatnio zajmuję się wieczorami. Można powiedzieć, że mam małą wytwórnię szydełkowych serduszek - na choinkę i nie tylko. Wzór ten sam co rok temu o tej porze. Zeszłoroczny udzierg można zobaczyć TU.
Całą tegoroczną serduszkową produkcję zamierzam przekazać na świąteczny kiermasz w szkole moich dzieciaków. Cały dochód z kiermaszu przeznaczony będzie dla Dominika z klasy 1. Niedawno okazało się, że chłopczyk jest bardzo poważnie chory - ma białaczkę. Szok dla rodziców-niewyobrażalny, ale też i dla całej szkolnej społeczności. Pewnie każdy rodzic myśli w takiej chwili też o swoim dziecku... W okresie przed Bożym Narodzeniem jest wiele różnych akcji charytatywnych, od ich nadmiaru czasem obojętniejemy. W przypadku Dominika choroba ujawniła się właśnie przed Bożym Narodzeniem - natomiast kiedy coś dzieje się tak blisko - perspektywa się zmienia. Chęć pomocy jest bardzo duża. Mam nadzieję, że kiermasz odniesie sukces. Na pewno będzie słodko, pysznie, pachnąco, świątecznie..
Dominikowi i jego rodzinie życzę dużo zdrowia i biorę się do pracy - kiermasz 14 XII 2016 więc jeszcze zdążę dodziergać trochę serduszek, gwiazdki - choć urokliwe - są bardziej czasochłonne :
Całą tegoroczną serduszkową produkcję zamierzam przekazać na świąteczny kiermasz w szkole moich dzieciaków. Cały dochód z kiermaszu przeznaczony będzie dla Dominika z klasy 1. Niedawno okazało się, że chłopczyk jest bardzo poważnie chory - ma białaczkę. Szok dla rodziców-niewyobrażalny, ale też i dla całej szkolnej społeczności. Pewnie każdy rodzic myśli w takiej chwili też o swoim dziecku... W okresie przed Bożym Narodzeniem jest wiele różnych akcji charytatywnych, od ich nadmiaru czasem obojętniejemy. W przypadku Dominika choroba ujawniła się właśnie przed Bożym Narodzeniem - natomiast kiedy coś dzieje się tak blisko - perspektywa się zmienia. Chęć pomocy jest bardzo duża. Mam nadzieję, że kiermasz odniesie sukces. Na pewno będzie słodko, pysznie, pachnąco, świątecznie..
Dominikowi i jego rodzinie życzę dużo zdrowia i biorę się do pracy - kiermasz 14 XII 2016 więc jeszcze zdążę dodziergać trochę serduszek, gwiazdki - choć urokliwe - są bardziej czasochłonne :
piątek, 25 listopada 2016
Szydełkowa czapka z Himalaya EVERYDAY BIG
No cóż, zdaje się, że po tych kilku ciepłych dniach nastanie szara rzeczywistość. Taki mamy klimat;).
Trzeba się z tym pogodzić i odpowiednio przygotować. W ramach przygotowań do zimy wydziergałam sobie czapę - mam nadzieję, że ciepłą.
Robiąc zakupy w pasmanterii zauważyłam na półce z włóczkami motek w intensywnie czerwonym kolorze. Była to Himalaya EVERYDAY BIG - 100% akryl. Włóczka bardzo przyjemna w dotyku (po zrobieniu testu na szyi:)), gruba, podobno się nie mechaci - tak przynajmniej zapewnia producent. Ponieważ ostatnio mam bzika na punkcie czerwonego koloru - nie mogłam przejść obojętnie - do domu wróciłam z włóczką.
Czapkę wykonałam półsłupkami nawijanymi. Dzierganie zajęło mi godzinę z minutami. Po skończeniu robótki doszłam do wniosku, że bardziej podoba mi się lewa strona i tak też zamierzam ją nosić:
Na mojej nowej maszynie do szycia (którą kiedyś zamierzam się pochwalić;) , zrobiłam meteczkę - brakowało mi w czapie czegoś dyskretnego...
Trzeba się z tym pogodzić i odpowiednio przygotować. W ramach przygotowań do zimy wydziergałam sobie czapę - mam nadzieję, że ciepłą.
Robiąc zakupy w pasmanterii zauważyłam na półce z włóczkami motek w intensywnie czerwonym kolorze. Była to Himalaya EVERYDAY BIG - 100% akryl. Włóczka bardzo przyjemna w dotyku (po zrobieniu testu na szyi:)), gruba, podobno się nie mechaci - tak przynajmniej zapewnia producent. Ponieważ ostatnio mam bzika na punkcie czerwonego koloru - nie mogłam przejść obojętnie - do domu wróciłam z włóczką.
Czapkę wykonałam półsłupkami nawijanymi. Dzierganie zajęło mi godzinę z minutami. Po skończeniu robótki doszłam do wniosku, że bardziej podoba mi się lewa strona i tak też zamierzam ją nosić:
Na mojej nowej maszynie do szycia (którą kiedyś zamierzam się pochwalić;) , zrobiłam meteczkę - brakowało mi w czapie czegoś dyskretnego...
czwartek, 17 listopada 2016
Jak zrobić kokardkę na szydełku - prosty wzór - fajny efekt:)
Plany, postanowienia, hmm... jakoś mi z tym nie po drodze. Życie pisze różne scenariusze. Potrzeby zmieniają się, pomysły gonią, prześcigają się - tu coś zaczęte, tu niedokończone... chaos się wkrada w to moje skromne handmade. Przy okazji porządków - o nie, nie przedświątecznych - daleko mi do takich;) , raczej podczas przeglądania włóczkowych zapasów odnalazłam kilka niedokończonych dziergadełek. I tu zrodziło się postanowienie: nie zacznę niczego nowego, dopóki nie dokończę tego co już zaczęte.
Zgodnie z postanowieniem dokończyłam szaro-różowe, szydełkowe balerinki. Ozdobiłam je szydełkowymi kokardkami, które bardzo przypadły mi do gustu.
Wzór na szydełkową kokardkę:
- robimy 5 oczek łańcuszka i za pomocą oczka ścisłego tworzymy z tego łańcuszka kółeczko
- następnie 4 oczka łańcuszka
- następnie 5 słupków podwójnych (dwukrotnie nawijamy nitkę i przerabiamy po dwie
- znów 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Już mamy jedną stronę kokardy. Druga strona analogicznie do pierwszej:
- 4 oczka łańcuszka
- 5 słupków podwójnych
- 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Odcinamy włóczkę z dłuższym zapasem, żeby owinąć sobie środek kokardki.
Na moich butkach wygląda to tak:
Zgodnie z postanowieniem dokończyłam szaro-różowe, szydełkowe balerinki. Ozdobiłam je szydełkowymi kokardkami, które bardzo przypadły mi do gustu.
Wzór na szydełkową kokardkę:
- robimy 5 oczek łańcuszka i za pomocą oczka ścisłego tworzymy z tego łańcuszka kółeczko
- następnie 4 oczka łańcuszka
- następnie 5 słupków podwójnych (dwukrotnie nawijamy nitkę i przerabiamy po dwie
- znów 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Już mamy jedną stronę kokardy. Druga strona analogicznie do pierwszej:
- 4 oczka łańcuszka
- 5 słupków podwójnych
- 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Odcinamy włóczkę z dłuższym zapasem, żeby owinąć sobie środek kokardki.
Na moich butkach wygląda to tak:
piątek, 21 października 2016
Szydełkowe buciki - jesienne balerinki.
Ach te buciki! No mam do nich słabość... do tych małych szydełkowych i tych nieco większych - nie koniecznie dzierganych;).. Wg mnie butów nigdy za wiele. Myślę, a nawet jestem przekonana, że to taka kobieca słabość.
Dziś pochwalę się butkami, które powstały z myślą o pewnej uroczej pannie, która pojawiła się na świecie na początku września. Wiem, że mama maleństwa - zawsze dobrze i ze smakiem ubrana - lubi min. brązy, beże - stąd taka kolorystyka. Mam nadzieję, że spodobają się jej te oto balerinki:
Dziś pochwalę się butkami, które powstały z myślą o pewnej uroczej pannie, która pojawiła się na świecie na początku września. Wiem, że mama maleństwa - zawsze dobrze i ze smakiem ubrana - lubi min. brązy, beże - stąd taka kolorystyka. Mam nadzieję, że spodobają się jej te oto balerinki:
czwartek, 6 października 2016
Urodzinowy miś dla Natalki
Jutro moja najmłodsza córcia wybiera się na urodziny do koleżanki z klasy - Natalki. Oprócz tradycyjnego "sklepowego" prezentu będzie coś handmade - tym razem miś. Taki do tulenia - czyli na warsztat - Dolphin baby. Mam nadzieję, że miś przypadnie solenizantce do gustu. Trochę się obawiałam, czy nie będzie za szaro, ale muszę przyznać nieskromnie, że bardzo mi się miś w tym kolorze podoba:). Ciekawa jestem Waszych opinii. Zapraszam do obejrzenia zdjęć i do komentowania.
Subskrybuj:
Posty (Atom)