Plany, postanowienia, hmm... jakoś mi z tym nie po drodze. Życie pisze różne scenariusze. Potrzeby zmieniają się, pomysły gonią, prześcigają się - tu coś zaczęte, tu niedokończone... chaos się wkrada w to moje skromne handmade. Przy okazji porządków - o nie, nie przedświątecznych - daleko mi do takich;) , raczej podczas przeglądania włóczkowych zapasów odnalazłam kilka niedokończonych dziergadełek. I tu zrodziło się postanowienie: nie zacznę niczego nowego, dopóki nie dokończę tego co już zaczęte.
Zgodnie z postanowieniem dokończyłam szaro-różowe, szydełkowe balerinki. Ozdobiłam je szydełkowymi kokardkami, które bardzo przypadły mi do gustu.
Wzór na szydełkową kokardkę:
- robimy 5 oczek łańcuszka i za pomocą oczka ścisłego tworzymy z tego łańcuszka kółeczko
- następnie 4 oczka łańcuszka
- następnie 5 słupków podwójnych (dwukrotnie nawijamy nitkę i przerabiamy po dwie
- znów 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Już mamy jedną stronę kokardy. Druga strona analogicznie do pierwszej:
- 4 oczka łańcuszka
- 5 słupków podwójnych
- 4 oczka łańcuszka i oczko ścisłe przez środek kółeczka
Odcinamy włóczkę z dłuższym zapasem, żeby owinąć sobie środek kokardki.
Na moich butkach wygląda to tak:
Moje maleńkie atelier:) Uwielbiam rękodzieło, podziwiam nieograniczoność ludzką w tej dziedzinie. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi "dziełami" , liczę na opinie tych, którzy podobnie jak ja znajdują relaks, szczęście, pozytywną energię w tworzeniu czegoś z "niczego" - opinie pozytywne czy negatywne - na pewno konstruktywne:)
czwartek, 17 listopada 2016
piątek, 21 października 2016
Szydełkowe buciki - jesienne balerinki.
Ach te buciki! No mam do nich słabość... do tych małych szydełkowych i tych nieco większych - nie koniecznie dzierganych;).. Wg mnie butów nigdy za wiele. Myślę, a nawet jestem przekonana, że to taka kobieca słabość.
Dziś pochwalę się butkami, które powstały z myślą o pewnej uroczej pannie, która pojawiła się na świecie na początku września. Wiem, że mama maleństwa - zawsze dobrze i ze smakiem ubrana - lubi min. brązy, beże - stąd taka kolorystyka. Mam nadzieję, że spodobają się jej te oto balerinki:
Dziś pochwalę się butkami, które powstały z myślą o pewnej uroczej pannie, która pojawiła się na świecie na początku września. Wiem, że mama maleństwa - zawsze dobrze i ze smakiem ubrana - lubi min. brązy, beże - stąd taka kolorystyka. Mam nadzieję, że spodobają się jej te oto balerinki:
czwartek, 6 października 2016
Urodzinowy miś dla Natalki
Jutro moja najmłodsza córcia wybiera się na urodziny do koleżanki z klasy - Natalki. Oprócz tradycyjnego "sklepowego" prezentu będzie coś handmade - tym razem miś. Taki do tulenia - czyli na warsztat - Dolphin baby. Mam nadzieję, że miś przypadnie solenizantce do gustu. Trochę się obawiałam, czy nie będzie za szaro, ale muszę przyznać nieskromnie, że bardzo mi się miś w tym kolorze podoba:). Ciekawa jestem Waszych opinii. Zapraszam do obejrzenia zdjęć i do komentowania.
wtorek, 27 września 2016
Spaghetti cotton - koszyk na Skarby Marysi
Jeszcze w wakacje postanowiłam, że na prezent z okazji Chrztu Św. Marysi (mojej chrześnicy) przygotuję coś fajnego na szydełku. Miś już był, butki też - więc zaczęłam robić kocyk....no ale nie zdążyłam. Brakło włóczki, brakło weny, a przede wszystkim czasu. Jednak nie ma tego złego... jak to mówią. Szukając w galerii handlowej fajnych ciuszków wstąpiłam do English Home i moim oczom ukazał się całkiem fajny i milusi kocyk. Dodatkowy plus - nie chiński:). I tak - prezenty kupione, kartka kupiona, serduszko uszyte - pozostała kwestia opakowania. Najlepiej jakiś fajny koszyk. A jak koszyk i czasu niewiele to pod szydełko, przepraszam - szydło -idzie spaghetti cotton. Oto efekty:
Tu wersja pierwotna, córeczki stwierdziły, że koszyk jest mało "dziewczyński", więc dodałam koronkę - taką jak w serduszku i etykietę, żeby nie było wątpliwości dla kogo ten koszyk;).
Wykorzystałam niemal całą szpulę spaghetti - szydełko nr 9 - mogłoby być jeszcze grubsze, ale największą mam dziewiątkę.
Tu wersja pierwotna, córeczki stwierdziły, że koszyk jest mało "dziewczyński", więc dodałam koronkę - taką jak w serduszku i etykietę, żeby nie było wątpliwości dla kogo ten koszyk;).
To tyle, czekam na Wasze opinie, komentarze i pozdrawiam gorąco!
środa, 14 września 2016
Szydełkowe balerinki dla Marysi.
Po krótkiej przerwie - wracam. Cieszę się, że mimo mojej nieobecności ktoś czasem tu zagląda. Mam nadzieję, że uda mi się zachować jakąś regularność w moim blogowaniu.
Butki powstały jeszcze w sierpniu i prawie miesiąc temu trafiły do właścicielki. I chyba przypadły do gustu;). Kokardki nawiązują do misia, którego pokazałam TU. Dobór zapięcia, tzn. guziczki, ew. zatrzaski zostawiłam mamie Marysi - mam pełne zaufanie - wiem, że będzie ok. :).
To tyle, zapraszam do oglądania:
A tu pozwoliłam sobie na sfotografowanie butków na nóżkach właścicielki - w czasie drzemki:)
Butki powstały jeszcze w sierpniu i prawie miesiąc temu trafiły do właścicielki. I chyba przypadły do gustu;). Kokardki nawiązują do misia, którego pokazałam TU. Dobór zapięcia, tzn. guziczki, ew. zatrzaski zostawiłam mamie Marysi - mam pełne zaufanie - wiem, że będzie ok. :).
To tyle, zapraszam do oglądania:
A tu pozwoliłam sobie na sfotografowanie butków na nóżkach właścicielki - w czasie drzemki:)
piątek, 12 sierpnia 2016
Sznurek wędliniarski - będą koszyczki...:)
Ależ mam blogowe zaległości. Hmm, z moimi wakacyjnymi postanowieniami wyszło mniej więcej tak, jak z tymi noworocznymi;). Miało być regularne blogowanie, a tu zwyczajnie czasu nie wystarcza, no i ten "zamulony" internet... Nie oznacza to jednak, że nie znajduję czasu na handmade. Skaczę jednak z projektu na projekt. A to butki, a to kwiatki, a to szycie na mojej nowiutkiej maszynie ( pochwalę się w osobnym poście).
Dziś jednak pokażę komplet trzech koszyczków ze sznurka wędliniarskiego, najgrubszego z jakiego do tej pory dziergałam. Nie wiem ile metrów miała szpula, ale dotychczas udało mi się z niej zrobić cztery nieduże koszyczki. Coś mi się wydaje, że będzie piąty. Dzierganie z owego sznurka nie należy do najprzyjemniejszych, natomiast wszelki dyskomfort rekompensuje efekt końcowy. Dodam jeszcze, że szpulę kupiłam na targu w pobliskiej miejscowości za całe 11 zł. A oto komplecik trzech koszyczków z jutowym obszyciem:
Skromne początki:
Pozdrawiam Was cieplutko. Czekam na Wasze opinie, zachęcam do dziergania ze sznurka:).
Aha, Kasiu, jeszcze raz dziękuję za wrzosową skrzyneczkę:)
Dziś jednak pokażę komplet trzech koszyczków ze sznurka wędliniarskiego, najgrubszego z jakiego do tej pory dziergałam. Nie wiem ile metrów miała szpula, ale dotychczas udało mi się z niej zrobić cztery nieduże koszyczki. Coś mi się wydaje, że będzie piąty. Dzierganie z owego sznurka nie należy do najprzyjemniejszych, natomiast wszelki dyskomfort rekompensuje efekt końcowy. Dodam jeszcze, że szpulę kupiłam na targu w pobliskiej miejscowości za całe 11 zł. A oto komplecik trzech koszyczków z jutowym obszyciem:
Skromne początki:
Pozdrawiam Was cieplutko. Czekam na Wasze opinie, zachęcam do dziergania ze sznurka:).
Aha, Kasiu, jeszcze raz dziękuję za wrzosową skrzyneczkę:)
piątek, 22 lipca 2016
Sielsko - niebiesko..
Na naszej wsi rządzi kolor niebieski. Miało być słonecznikowo, potem truskawkowo, a jest przede wszystkim niebiesko. Mąż długo mnie przekonywał do tego koloru. Były dyskusje, czasem nawet kłótnie, aż odpuściłam. A teraz łapię się na tym, że sama mam niebiesko w głowie. Ostatni udzierg - kwadraty z resztek. Jeszcze nie wiem co z nich będzie, ile ich będzie, ale podoba mi się ten motyw. Znalazłam go w Mollie (STYCZEŃ/LUTY 2016).
A tu kilka wioskowych niebieskich akcentów;):
Okienko letniej kuchni, którą jakiś czas temu prezentowałam TU
Na razie tyle. Niebiesko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)