Dziś nie szydełkowo - wystąpi trochę moich szyjątek. Dwie poduszki na dobry początek. Uszyłam je z tkanin zakupionych w Ikea. Poduszek, podobnie jak butów, torebek - nigdy za dużo:). My - kobitki tak już mamy, prawda? I to w każdym wieku. A jak w domu trzy damy (nie licząc lalek), to szybko zaczyna miejsca brakować.
Poduszki póki co zostają w mieście, jak się opatrzą - wyjadą na wieś, myślę, że tam też będą pasować.
Po poduszkach przyszedł czas na wakacyjną torbę. W SH udało mi się kiedyś kupić bardzo fajny kawał materiału - planowałam, że będą z niego poduchy. Może będą. Na razie jest torba, pojemna, lekka i z długim paskiem - taka na lato. Wewnątrz cieniutka podszewka z pozostałości ikeowskiej zasłony okiennej.
Miała być bez aplikacji, ale moje dziewczyny uznały, że jest nudna - posłuchałam ich i dorzuciłam małe co nieco. Literkę przykleiłam klejem Bambino - póki co trzyma bardzo solidnie.
To tyle na dzisiaj. No i mamy pierwszy dzień lata;)