wtorek, 1 marca 2016

Cienkie granice między sztuką, a kiczem;)...

      Ferie, ferie i po feriach. Wieś płakała gdy odjeżdżaliśmy (lało jak ch...a).  Dzieci - nadąsane - leniwie pakowały swoje rzeczy. Tak na prawdę wszyscy odczuwaliśmy niedosyt. Mimo braku typowo zimowej pogody nie brakowało pomysłów na spędzanie czasu.  Były rolki, rowery, zabawy w chowanego, w puchę (coś jakby połączenie berka z zabawą w chowanego;), mecze piłki nożnej - choć mnie bardziej przypominały futbol amerykański. Udało się też pojechać do stadniny koni, a dokładnie do Sobkowa - tam w pięknej scenerii moi jeźdźcy doskonalili swoje umiejętności jazdy konnej, pod okiem przesympatycznej Pani Sylwii.  Akcent zimowy również się trafił. Jednodniowa zima dała mnóstwo radości:))...





No ale miało być o sztuce  i kiczu..., tak z przymrużeniem oka oczywiście. Chciałam pokazać Wam moje wioskowe kąciki. Ile w nich sztuki, ile kiczu ... pozostawiam to Waszej ocenie:).

Na pierwszy ogień szafka na buty - czyli metamorfoza starej PRLowskiej szafki kuchennej. Jeszcze w wakacje przywlokłam szafkę ze stodoły, pomalowałam ją, pokropkowałam... i  postawiłam w tzw. sieni - korytarzyku pod schodami: 



Kropeczki na szufladach nawiązują do tych na wieszaczku...Ptaszki uszyłam chyba dwa lata temu z mężowskiej koszuli:). Pachnący woreczek  - zakup z Biedronki.



A teraz coś szydełkowego  - spontaniczna serwetka wielkanocna:). Bez wzoru, bez planu - ot tak, wzięłam szydełko do ręki  i dziergałam nie wiedząc co wyjdzie - był to początek wakacji - czas przed misiami:
Przypomniałam sobie teraz o tej serwetce przygotowując wiejsko-wielkanocne dekoracje:):




A tu moje zmagania z brzozowymi gałązkami. Chciałam zrobić wianek...,wszystko było ok., do momentu gdy dzieci zapytały - Mamo, co robisz? Koronę cierniową? - Od tej chwili tak właśnie postrzegam ten mój "wianek":

Nawet teraz, ale co tam...

Na koniec brzozowe gałązki w schładzaczu do wina. Gdyby się wiosna spóźniała i listki nie zdążyły - już kwitną szydełkowe kwiaty:




 Kwiatuszki nawiązują nieco do mojej ulubionej puszki - prezent od siostrzenicy Kasi, podobnie jak schładzacz do wina i drewniane deseczki na stojaku, widoczne za koszykiem - Kasiu jeszcze raz Wielkie dzięki!


4 komentarze:

  1. Podoba mi się. Urocze ujęcia. Miłego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To najbardziej optymistyczna szafka na buty jaką w życiu widziałam:) aż się chce na tych schodach zostać i posiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. o granice kiczu wielu już bój toczyło, wiele książek o tym napisano, a kwestia nadal otwarta i na wyczuciu się opiera :) dla mnie szafeczka jest świetna - dyskretnie ociepla zakamarek pod schodami pozwalając go wykorzystać i z tego co widać - komponuje się z pozostałymi elementami tej przestrzeni. bardzo fajny pomysł :)

    lalkacrochetka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jak napiszesz parę słów:).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...