Dziś zakończyłam dzierganie błękitnego zestawu miś + czapka. Do jego wykonania użyłam włóczki HIMALAYA MERCAN i szydełka 3,5. Bardzo mięciutka i milutka włóczka, natomiast w dzierganiu nieco wymagająca. Trochę mi się rozwarstwiała... nie wiem jak to określić. Mimo niedogodności po wydzierganiu misia przyszła ochota na jeszcze, a że aura przypomina o zbliżającej się zimie - postanowiłam resztę motka wykorzystać na lekko ażurową czapkę. Najprostszą z możliwych. Żeby jednak czapka nie wyglądała jak czepek kąpielowy, doszyłam szarego, dresowego, kwiatucha. Pierwszy - balkonowy test przeszła pomyślnie:)..
Moje maleńkie atelier:) Uwielbiam rękodzieło, podziwiam nieograniczoność ludzką w tej dziedzinie. Chciałabym podzielić się z Wami swoimi "dziełami" , liczę na opinie tych, którzy podobnie jak ja znajdują relaks, szczęście, pozytywną energię w tworzeniu czegoś z "niczego" - opinie pozytywne czy negatywne - na pewno konstruktywne:)
czwartek, 8 października 2015
wtorek, 6 października 2015
Mój nowy mebel ze starych skrzynek.
Ostatni weekend ze swoją cudną słoneczną pogodą przyciągnął nas na wieś. Cudnie było wygrzewać się w tym słonku. Oczywiście rowery też miały swoje 5 minut. Wyruszyliśmy na przejażdżkę i ku naszemu zadowoleniu znaleźliśmy kilka smacznych grzybów. Dziś jednak chciałabym pochwalić się nowym mebelkiem ze starych skrzynek po jabłkach - w 100% dzieło mojego męża. Zdjęcia jednak nie oddają prawdziwego uroku. W realu mebelek nadaje fajnego klimatu.
czwartek, 1 października 2015
Jestem sobie mały miś...:)
Na dobranoc dobry wieczór - tak mogłam sobie wczoraj pośpiewać, bo do późnej nocy dziergałam misiulka a`la Uszatek. Zamówienie mojej starszej córeczki miało być gotowe na rano. No i miś miał mieć bezpieczne oczka. Skorzystałam tym razem z porady z komentarza pod poprzednim postem
i pomogłam sobie szpulką do bębenka maszynowego. Z dużym wysiłkiem, niewielkimi stratami, udało mi się spiąć obydwie części safety eyes. Miś na rano był gotowy. Nawet pomaszerował z córą do szkoły...:). Trochę się bałam, że nie wróci, lub wróci w nieco gorszym stanie, ale okazało się, że dobrze zniósł tą wyprawę.
i pomogłam sobie szpulką do bębenka maszynowego. Z dużym wysiłkiem, niewielkimi stratami, udało mi się spiąć obydwie części safety eyes. Miś na rano był gotowy. Nawet pomaszerował z córą do szkoły...:). Trochę się bałam, że nie wróci, lub wróci w nieco gorszym stanie, ale okazało się, że dobrze zniósł tą wyprawę.
poniedziałek, 28 września 2015
Safety eyes - moje zmagania z bezpiecznymi oczkami.
Jakiś czas temu, wyszywając oczka biszkoptowemu misiowi pomyślałam, że czas wypróbować gotowe bezpieczne oczka, tzw. safety eyes. Bez problemu znalazłam takowe na allegro i dokonałam zakupu. Szybciutko wydziergałam kolejnego misia i wraz z nim czekałam na przesyłkę. Po dwóch dniach przyszło moje zamówienie. Rozpakowałam zawartość i przystąpiłam do montażu oczek. Niestety okazało się, że nie jest to takie proste. A właściwie - niemożliwe. Zmagałam się z oczkami - ile sił w rękach - chyba przez pół godziny - bezskutecznie. Nie pomogły nawet kąpiele plastikowych zatyczek w gorącej wodzie. Z noskiem poszło nawet łatwo - powiedziałabym, że nawet za łatwo - nie nazwała bym metalowego zapięcia bezpiecznym. Ponieważ nie miałam już sił - zamontowałam oczka za pomocą zapięć od nosków. Jakoś się trzymają, ale co miś przeżył przy tym montażu... A ile się nasłuchał...
Moje Drogie, jeśli macie jakieś doświadczenie w tej materii - proszę - podzielcie się nim ze mną - obserwując Wasze blogi widzę, że jakoś sobie radzicie...
A oto mój miś po przejściach;):
Moje Drogie, jeśli macie jakieś doświadczenie w tej materii - proszę - podzielcie się nim ze mną - obserwując Wasze blogi widzę, że jakoś sobie radzicie...
A oto mój miś po przejściach;):
środa, 23 września 2015
Spaghetti cotton - pierwsza próba.
Podczas ostatnich zakupów w pasmanterii nabyłam dwie 10 metrowe wiązki spaghetti cotton - już od jakiegoś czasu miałam ochotę spróbować swoich sił w tej materii. Już wiem, że nie był to ostatni raz:). Przy najbliższej okazji kupię cały motek:)). Ta "włóczka" - idealna jest dla niecierpliwych. Robótki przybywa w niesamowitym tempie, a i efekt jest wg mnie bardzo fajny. Porównując z dzierganiem misia: wydzierganie niewielkiego koszyczka = wydzierganie jednej misiowej łapki. Przed chwilą przestudiowałam całą paletę barw spaghetti i pomysłów mam mnóstwo. Szukam teraz dobrych cen;) ...
niedziela, 20 września 2015
Biszkoptowy miś - słodziak:)
Dzisiaj chcę zaprezentować ostatnie szydełkowe dzieło - biszkoptowego miśka z marynarską kokardą. Miś powstał z tej samej włóczki co różowa misia. Misiulkowa wena trwa. A że odkryłam w moim mieście fajną pasmanterię - to i zapał mam do dziergania... :))
czwartek, 17 września 2015
Pudrowa Misia - moje pierwsze zamówienie:)
Niedawno zostałam poproszona przez moją siostrzenicę o wykonanie szydełkowego misiulka dla pewnej maleńkiej, wyjątkowej damy. Było to dla mnie bardzo miłe, poczułam się wręcz zaszczycona, więc z zapałem zabrałam się do pracy. Wybrałam się najpierw do pasmanterii na poszukiwania odpowiedniej włóczki - mój wzrok przyciągnęła Yanr Art Jeans nr 18 - subtelniejszego odcienia różu nie znalazłam.
Misia ma ok. 21 cm wzrostu, a wygląda tak:
Mam nadzieję, że Misia spodoba się nowej właścicielce...
Misia ma ok. 21 cm wzrostu, a wygląda tak:
Mam nadzieję, że Misia spodoba się nowej właścicielce...
Subskrybuj:
Posty (Atom)